piątek, 18 listopada 2011

Defiance

Mijały dni,tygodnie miesiące.Valerie znalazła pracę w salonie sukien ślubnych,bardzo ją polubiła,nie zazdrościła klientkom ich szczęścia tylko cieszyła się razem z nimi.Poza tym zawsze uwielbiała suknie ślubne,kochała je oglądać i teraz mogła to robić całymi dniami.Wielkimi krokami zbliżały się też święta,chrzestna Valerie z Detroit zaprosiła ją do siebie,by nie była sama w domu.Oczywiście z chęcią przyjęła zaproszenie,cieszyła się na wyjazd do Michigan,zawsze uwielbiała tam jeździć zimą z powodu śniegu.Od kiedy mieszka w Los Angeles już dawno go nie widziała.Liam po miesiącu mieszkania u Valerie postanowił wyprowadzić się do rodziców.Zepsuło jej to bardzo humor,tyle dobrze że miała pracę,więc nie musiała cały czas przesiadywać samotnie w domu.Brendon dotrzymał swojej obietnicy i odwiedzał ją regularnie.Na początku strasznie ją to irytowało,ale potem przypomniała sobie,że to w końcu Brendon i on nigdy się nie zmieni.Po Ryanie nie było żadnego śladu życia,nie pisał,nie dzwonił i nie przychodził.Co do tego jego niby 'wielkiego zakochania w niej',o którym zapewniała Keltie,Valerie zaczęła wątpić jeszcze bardziej,gdy z dnia na dzień w internecie przybywało coraz więcej zdjęć Ryana z różnymi dziewczynami.Z Keltie nie miała najmniejszej ochoty rozmawiać i cieszyło ją to,że ta też dała jej spokój,ale czuła,że musi mieć jeszcze więcej informacji dotyczących prywatnego życia gitarzysty,więc nie pozostaje nic innego niż porozmawiać z nim we własnej osobie.Oczywiście nie miała zamiaru pytać go tak wprost czy dalej ją kocha,chciała się w szczególności dowiedzieć jego opinii o Keltie.

- Cześć - Ryan uśmiechnął się szeroko pokazując swoje równe,idealnie białe zęby,lecz po chwili nie mógł się powstrzymać i przytulił Valerie.Stali tak przytuleni w otwartych drzwiach przez ponad minutę,nie widzieli się w końcu kilka miesięcy - Stęskniłem się za tobą...bardzo - wyszeptał po chwili
- Ja za tobą też - cóż,trzeba przyznać,że brakowało jej rozmów z nim.Jak była z Brendonem to spotykali się,ale to i tak nie było to samo.Ani ona,ani on nie chcieli go skrzywdzić.
- Fajnie że mnie zaprosiłaś.Już myślałem,że znowu mnie nie chcesz znać,albo coś w tym stylu - uśmiechnął się do niej mając na myśli początki ich znajomości i te czasy w których Valerie była taka nieśmiała,że jego pocałunek powodował jej depresję.
- Coś ty,zmieniłam się przez ostatni czas - to było akurat pewne.Ta 'dawna' Val nie wpuściłaby do swojego domu obcego mężczyzny,a tym bardziej nie pozwoliłaby mu mieszkać z nią przez miesiąc - Jak tam z Keltie? - postanowiła udać idiotkę i nie mówić mu,że się z nią spotkała.Chciała usłyszeć jak to było z jego perspektywy bez niczyjego wpływu.
- Nie mówiłem ci? Nie jesteśmy już razem i to dość długo...a,faktycznie,nie widziałem się z tobą jeszcze dłużej - znów uśmiechnął się do niej szeroko.Wygląda na to że jest w na prawdę świetnym humorze.
- Serio? - udała zdziwioną.Trzeba przyznać,jest świetną aktorką - Co się takiego stało?
I tutaj nagle zamilkł.Czyżby coś ukrywał?Może to co mówiła Keltie to prawda?Ale musiała w tym być jednak szczypta kłamstwa.Chyba że...te ciągłe uśmiechy,powitanie,ten sposób w jaki na nią patrzył.Keltie najwyraźniej nie kłamała!
- Nie wiem jak to powiedzieć,ale...uznajmy że przeżyła to samo co ty,gdy wróciłaś z Nowego Jorku po świętach - zgadza się,to właśnie mówiła.Ale to w takim razie było bez sensu,po co by miała przekazywać jej bezinteresownie te wszystkie informacje?Musiał gdzieś być haczyk,tylko gdzie?
- Ryan,Ryan,Ryan - Valerie przerwała na chwilę przemyślenia by nie wzbudzać podejrzeń i pokiwała głową - Ty się chyba nigdy nie zmienisz - uśmiechnęła się,by zrozumiał że to jest żart i nie odebrał tego jako obelgę.
- Cały ja.Chyba pisane mi jest być singlem - tak,on singlem.Ryan Ross starym kawalerem.Trochę to mało przyziemne.Z pewnością,jakby był z jakąś jego fanką,to mógłby zdradzać ją na prawo i lewo,ale jej by to nie przeszkadzało.No bo to w końcu George Ryan Ross III i nie można z nim zerwać,ani się na niego obrazić.Dlatego właśnie w większości przypadków to Keltie została wzgardzona po ich zerwaniu.Ale w sumie skoro zasłużyła na gwiazdy to po co jej taki Ryan,tylko by przeszkadzał,prawda?
- A ta nowa dziewczyna,to kto? - musiała zadać to pytanie.Z pewnością Keltie już pobiegła do tej trzeciej i ostrzegła ją jaką to niewdzięczną,zdradziecką świnią jest Ryan.
- W sumie to - uśmiechnął się tylko wstydliwie - nie wiem.
- Jak to nie wiesz?Spałeś z dziewczyną i nawet nie wiesz kim jest?
- Tu nie chodziło o to,że zależało mi na niej albo coś,po prostu znowu nad sobą nie zapanowałem.Taki już jestem i nic na to nie poradzę - a może jednak faktycznie bycie kawalerem było mu pisane?
- Ryan,nie możesz tak robić.A co jak ktoś się naprawdę w tobie zakocha?Wiesz jak byś ją skrzywdził? - chciała mu przez to wypomnieć też sytuację,w której sama była.
- Kto mógłby mnie pokochać?Jestem zwariowany.Tacy ludzie nie zasługują na miłość.Nie zasługują nawet na przyjaźń,więc widzę że jestem wielkim szczęściarzem.
- Właśnie oni zasługują na miłość i na przyjaźń najbardziej.Są inni niż wszyscy i mają w sobie więcej powodów,by ich kochać.Wystarczy tylko żebyś poczekał i poszukał tej jedynej,może nawet ona sama do ciebie przyjdzie.Ale pamiętaj,nie warto wplątywać się w przygody na jedną noc,nic dobrego nie wprowadzą,mogą jedynie zepsuć naprawdę dobry związek.Może jestem od ciebie młodsza i mam mniej doświadczenia,ale to nie znaczy że nie mogę ci doradzić - uśmiechnęli się do siebie ciepło i spojrzeli sobie w oczy.Valerie lubiła to w nim najbardziej-zawsze jak z nią rozmawiał,to wpatrywał się w nie głęboko.Miała wtedy wrażenie,że przeszywa się przez nie do jej duszy,to było wspaniałe uczucie.
Ryan najwyraźniej zrozumiał wręcz 'kazanie' Valerie i wygląda na to,że będzie chciał wprowadzić je w życie.Pozostaje tylko jedno zasadnicze pytanie-czy ten imprezujący łamacz serc jest w stanie się kiedykolwiek zmienić?

______________________

Tak,tak wiem,nie jest fajnie.Ostatnio mam problemy z weną,ale nie chce też zaniedbywać bloga i czekać na wenę,bo w końcu się okaże,że nie będę pisać przez pół roku.Mam nadzieję,że następna część wyjdzie lepsza.

2 komentarze:

  1. ten tekst... "Kto mógłby mnie pokochać?Jestem zwariowany...". Może ja jestem już tak sPanic!zona, że wszędzie widzę ich teksty...:P
    Anyway, pisaj, pisaj i pisaj, wena przyjdzie a odcinek wcale nie jest zły:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uh... Ryan ty idioto, raczej kto by nie mógł cię nie kochać?
    Ja lubię ten odcinek.
    I tam pisz, będzie wena, a ona nie zawsze jest potrzebna.

    OdpowiedzUsuń