- Jest Valerie? - Brendon patrzył na niego agresywnie,ale też dociekliwie.Był zły,że Valerie nie powiedziała mu nic o nowym miejscu zamieszkania,ale gdy zobaczył półnagiego mężczyznę w drzwiach uznał,że to już za wiele.Cóż,dalej był o nią zazdrosny.
- Dzień dobry - zaakcentował Liam,by przypomnieć Brendonowi o kulturze osobistej,która jest niezbędna,zwłaszcza gdy się budzi kogoś z rana bez szczególnej potrzeby - Obawiam się,że jeszcze śpi.
- Trudno,wejdę i poczekam - nie liczył się z rekcją Liama,tylko wtargnął do mieszkania i rozsiadł się na sofie w salonie.
Valerie rozpoznała głos Brendona,zawsze by go poznała.Słyszała też,że jest zły,więc postanowiła jak najszybciej do niego pójść,wiedziała że jest niecierpliwy.
- Nie mam pojęcia kto to jest,ale działa mi na nerwy.Nie będę znosić dłużej jego fochów - Liam wyszedł szybkim krokiem do swojego pokoju i trzasnął drzwiami.Czyli musiało być na prawdę źle.Rzadko kiedy Brendon aż tak kogoś denerwował.
- Cześć - wymamrotał z wyrzutem,gdy ją ujrzał kątem oka.Wyglądał jak obrażone dziecko,siedział na sofie z naburmuszoną miną i skrzyżowanymi na piersiach rękami patrząc przed siebie.
- O co ci znowu chodzi? Poza tym,czy ty nie masz życia? Jest 7 rano... - spytała go zaspanym głosem przecierając ręką oczy.Podeszła i usiadła koło niego na sofie.
- Nawet mi nie powiedziałaś,że się przeprowadziłaś.Poza tym,twój nowy chłopak jest 'bardzo fajny'.
- Co?!To nie jest mój chłopak!Znam go jakieś dwa tygodnie...
- A już śpicie ze sobą?Szybka jesteś.
- Ja z nim nie śpie...Kupiłam od niego ten dom,a teraz on zerwał z dziewczyną i nie ma gdzie mieszkać,to zaproponowałam mu,żeby zamieszkał na jakiś czas tutaj w pokoju gościnnym.A nie powiedziałam ci,że się przeprowadzam bo...tak właściwie,to skąd masz mój adres?
- Byłem u Josha i mi powiedział.Zdziwił się,że nic mi nie powiedziałaś,no właśnie,dlaczego?
- Może to zabrzmi trochę dziwnie,ale chcę,żeby teraz wszystko było inaczej.Nie chcę już cały czas być otoczona sławnymi osobami,ja tam nie pasuję.Albo się przeze mnie kłócicie,albo ja nie mam dobrego samopoczucia przez obecną sytuację - powiedziała ze spuszczoną głową.
- Pasujesz tu,to z nami coś jest nie tak - położył rękę na jej splecionych dłoniach i uśmiechnął się do niej delikatnie - ale nie zrywaj z nami kontaktu,proszę.
- Brendon,przepraszam - popatrzyła na niego z wyrzutami sumienia - Ja tak nie mogę,muszę zacząć coś nowego,poznać kogoś nowego...
- Trudno - westchnął - ale nie licz na to,że ja dam ci spokój.Będę ci się tak cholernie narzucał,aż w końcu zmienisz zdanie - uśmiechnął się do niej szeroko dumny ze swojego planu.On i te jego szybkie zmiany nastroju.
- Ale ty jesteś uparty - pokiwała głową - zawsze jak przyjdziesz do mnie,albo nawet tylko zadzwonisz to zmieniasz wszystko.Obracasz do góry nogami.Ale dobra,nie będę się z tobą kłócić,to nie ma sensu,i tak wiesz że już wygrałeś - Brendon nagle wytrzeszczył oczy.Valerie tylko popatrzyła na niego pytającym wzrokiem,ale nie chciała,żeby jej wyjaśniał co się stało,on już po prostu tak miał.
- Ja już pójdę,mam jeszcze dziś parę spraw do załatwienia - nagle mu się przypomniało.Zerwał się z sofy jak poparzony.
- Dobra,cześć.
- Do zobaczenia - powiedział z uśmiechem przypominając jej o swoim planie.Na dźwięk zamykanych przez niego drzwi z pokoju od razu wyszedł Liam.Był już ubrany w swoje wczorajsze,pogniecione ciuchy,nie miał nic innego ze sobą.
- Zaraz,to był Urie? - zapytał zdziwiony,Valerie tylko przytaknęła z obojętnością - Nie wiedziałem jak on wygląda,tylko Jennifer cały czas gadała o nim i o jego zespole,już normalnie nimi rzygam.Jakby się dowiedziała,że był tutaj,to by zwariowała.
- Dziwnie się czuję w jego towarzystwie i innych osób z tej branży.Oni są znani,fanki za nimi latają,a mnie nikt nie zna.W końcu jak można zdobyć sławę poprzez prawie niewidoczny napis po boku zdjęcia w gazecie?
- Jesteś fotografem?
- Byłam.
- Wow,co się tu dzieje?Jeszcze zaraz powiesz,że Angelina Jolie to twoja przyjaciółka!
- Niee,aż tak w tym nie jestem.Znam się tylko z kilkoma modelkami i muzykami.Nic więcej.
- Wiesz,dla mnie to i tak dużo.
Valerie nigdy nie spodziewała się,że ktoś będzie jej zazdrościł,albo będzie to dla niego dziwne,że zna się na przykład z Brendonem.Była ciekawa,co by zrobił Liam,gdyby powiedziała,że z nim była ale nie chciała mu przekazywać aż tylu wiadomości naraz.
Większość rozmów z Liamem dotyczyła potem Panic! At The Disco.Powiedział,że w sumie podoba mu się kilka ich piosenek,ale chciał też wiedzieć,czy wszystkie te informacje,o których mówiła Jenny to była prawda.Nie przeszkadzało jej to jakoś,nie miała nic szczególnego do roboty,więc mogła siedzieć i mu opowiadać.
-Halo? - do Valerie zadzwonił nieznany numer.Nie miała pojęcia kto to jest.
- Cześć,tu Keltie - Skąd ona do cholery ma mój numer?! Podejrzewała Ryana,chciał jakiś czas temu,by Val nie była na nią zła i żeby się lepiej poznały - Masz chwilę dzisiaj?
-
- Później ci powiem.Bądź w kawiarni w Santa Monica o 16.Do zobaczenia.
- Do zobaczenia - było tam kilka kawiarni,ale wiedziała dobrze o którą chodzi.Ryan bardzo lubił tam chodzić,zabierał ją tam zawsze,więc Keltie z pewnością później też.
Gdy Valerie weszła do kawiarni Keltie już tam była i uśmiechnęła się na jej widok.Nie miała zamiaru odwzajemniać uśmiechu,więc udała,że tego nie zauważyła.Nie potrafiła jakoś jej polubić.
- Miło,że przyszłaś - powiedziała i znów się uśmiechnęła.Albo miała bardzo dobry humor,albo po prostu nie odwzajemniała uczuć Valerie.
- Powiedz szczerze,Ryan ci kazał?
- Nie rozmawiałaś z nim ostatnio? Nie jesteśmy już razem od dwóch miesięcy - tego się nie spodziewała.
- Ostatni raz widziałam go na lotnisku jak wracali z trasy.To w takim razie co się stało,że chciałaś się ze mną spotkać?
- Okazało się,że jest jeszcze trzecia dziewczyna,dlatego zerwaliśmy.Chciałam cię tylko ostrzec,żebyś nie zaczynała się z nim znowu spotykać,on cię tylko skrzywdzi - Znalazła się ciocia-dobra rada... Zdziwiło ją w sumie,że Ryan był aż tak niewierny,ale nie życzyła sobie,żeby Keltie mówiła jej co ma robić.Kto jak kto,ale na pewno nie ona.
- Nie rób z siebie idiotki,znam go dłużej i wiem jaki jest - skłamała.Ryan o którym mówiła teraz Keltie nie jest Ryanem z którym spotykała się codziennie rok,albo dwa lata temu.
- On się zmienił i to bardzo.Zaufaj mi.Wiem,że mnie nie lubisz,ale ja chcę ci tylko pomóc.
- Będę się z nim spotykała jak tylko zachcę i nie zabronisz mi - zachowywała się jak gówniara,wierzyła jej ,ale była tak uparta,że nie miała zamiaru przyznać jej racji.
- Ja ci nie bronię,ja chcę tylko twojego dobra - chciała zerwać kontakt z muzykami,ale teraz miała wielką ochotę iść do Ryana,żeby zrobić na złość Keltie.
- Wiesz co,jesteś ostatnią osobą która mogłaby chcieć mojego dobra i od której tego oczekuję.Wiem dobrze,że nie lubisz mnie tak samo jak ja ciebie,więc nie udawaj.Pewnie chcesz mieć Ryana tylko dla siebie i ta cała bajeczka o waszym zerwaniu to twój wymysł.
- Nie zachowuj się jak dziecko,nawet jakbym chciała go mieć tylko dla siebie to nie udałoby mi się to ze względu na 'trzecią',a poza tym on mówi cały czas o tobie! Miałam już tego dosyć.Wiesz dobrze,że gdybyś tylko chciała to wystarczyłoby jedno machnięcie ręki i byłby cały twój,ale jemu wszystko się szybko nudzi.Ja też mu się znudziłam,jakiś czas temu mówił mi,że jestem inna niż jego byłe,że ze mną jest inaczej niż wcześniej,ale widocznie zmienił zdanie.Valerie,przemyśl to.Wiem,że chcesz mi zrobić na złość,ale tym byś skrzywdziła i siebie.Uwierz,ja też nie czułam jak cię krzywdzę gdy byliście razem dopóki 'ona' nie skrzywdziła mnie.Teraz wiem jak to jest i naprawdę jest mi bardzo przykro,przepraszam - nie spodziewała się tego nigdy,że ją kiedykolwiek przeprosi.To było spore zaskoczenie.
- No dobrze,dzięki za radę,przeprosiny przyjęte - powiedziała przegranym głosem.Nie chciała się godzić,ale nie chciała też mieć opinii wrednej egoistki.Keltie uśmiechnęła się do niej podekscytowana,pogodzenie się było drugim celem tego spotkania.
No to... Namieszałaś xD nie wiem o co chodzi, ale tak mi się wydaje, że coś się stanie dziwnego:P
OdpowiedzUsuńJeżeli ta cała Keltie ma racje no to Ryan jest głupkiem.
OdpowiedzUsuńJa bardzo lubię wkurzonego Brendona, jest wtedy taki brendonowaty ;p