wtorek, 30 sierpnia 2011

Oh,kiss me.

Głośny,głęboki oddech,przyspieszone bicie serca.Valerie nie umiała nić z siebie wydusić gdy tylko usłyszała ten głos,który ostatnie co do niej powiedział to "kocham cię".
-V,nie musisz nic mówić,ale słyszę,że tam jesteś,więc nie rozłączaj się i posłuchaj mnie.Dałem Pete'owi wiadomość dla ciebie,ale nie wiem czy się z nim widziałaś,więc powiem ci to,co tam napisałem.Przepraszam cię za wczoraj,to było nieodpowiednie,przesadziłem,ale proszę,wybacz mi,bo nie wyobrażam sobie jakbym miał przetrwać następne dni bez spotkań z tobą.Przypomnij sobie jak było fajnie...to znaczy oprócz tego ostatniego razu,najlepiej zapomnij o tym.Nie będę do ciebie dzwonił,ani pisał,ale nie dlatego,że mi nie zależy,tylko chcę żebyś przemyślała to wszystko i ochłonęła.Pamiętaj,jak chcesz porozmawiać,będę czekał,tylko zadzwoń.Do zobaczenia...mam nadzieję-rozłączył się.Valerie dalej siedziała jak zamurowana,zadecydowała,że faktycznie musi trochę ochłonąć,ale jednocześnie to przemyśleć.
-Hej,jak tam?-Josh właśnie wrócił z pracy,gdy tylko zobaczył Val wpatrującą się w jeden punkt,ciągle z telefonem przy uchu wzdrygnął się.To było dziwne,wyglądała jak upośledzona-Valerie?Żyj!
-Żyję-nagle otrząsnęła się i zaczęła dosyć normalnie funkcjonować-Masz jakieś plany,wychodzisz gdzieś albo coś?
-Yyy...no,można powiedzieć,że się umówiłem z koleżanką z pracy...-Valerie zrobiła wielkie oczy.Josh był bardzo przystojny,ale nigdy się nie umawiał z dziewczynami,tak szczerze mówiąc,to chyba nawet nigdy takiej nie miał,tylko jakieś dobre koleżanki...no i Valerie,ale ona odpada.
-Dobra,trudno,pójdę sama do miasta i powodzenia-wstała i dała Joshowi całusa w policzek.Postanowiła udać się do łazienki,by zobaczyć jak ma się jej wygląd.Nie dość,że przed "wyjściem" z Pete'm,o ile można było tak to nazwać,malowała się pospiesznie,to jeszcze kilka niekontrolowanych łez spłynęło jej po policzkach podczas rozmowy z Ryanem.Gdy tylko ujrzała się w lustrze,uświadomiła sobie,że ponownie wygląda jak zombie,może to było jej przeznaczenie?Przez następne dwadzieścia minut poprawiała makijaż,potem jeszcze raz pożegnała się z Joshem i wyjechała do centrum.
Gdy była na miejscu nie wchodziła do sklepów.Patrzyła tylko na wystawy,różne plakaty i ogłoszenia porozwieszane na słupach,po prostu nie chciała siedzieć w domu.W pewnym momencie jej uwagę przykuł plakat dotyczący koncertu,nie nikogo innego,ale Panic!At The Disco.Nie wiadomo czemu,ale poczuła,że musi tam być i porobić zdjęcia,jeszcze nigdy nie była na koncercie jako fotograf,więc teraz była i pora i okazja na to.Tylko do tego trzeba mieć przepustkę...Nagle uświadomiła sobie,że przecież kto jak kto,ale ona nie będzie miała problemu z jej zdobyciem.Zadzwoniła do Spencera,bo on wydawał się być najfajniejszym z zespołu,bo przecież nie zadzwoni teraz do Ryana tylko w sprawie przepustki,a Brendona numeru nie miała.
-Cześć Spence,tu Valerie,mam do Ciebie sprawę-starała się przybrać jak najbardziej pogodny ton głosu,chociaż w rzeczywistości była teraz zawieszona i zdezorientowana.
-O,fajnie,że dzwonisz,szczerze mówiąc stęskniłem się za tobą.Mów o co chodzi-Spencer i ten jego miły,przyjazny głos.
-Właśnie zobaczyłam plakat,że macie koncert w LA za tydzień.Dałoby się jakoś załatwić przepustkę dla mnie jako fotografa?Oczywiście będę robić jak najlepsze zdjęcia,żeby to nie było bezinteresowne.
-Dałabyś radę?Świetnie,jasne,że załatwimy!Będziesz mogła też wejść do naszego namiotu po koncercie jak będziesz chciała.
-Ok,dziękuję.Tylko mam prośbę,mógłbyś nie mówić reszcie,że będę?
-No tak,Ryan.Przykro mi z tego powodu-Spencer już też wiedział?Świetnie...-Nie powiem,ale wiesz,że i tak on cię na pewno zobaczy?Będziesz się kręciła po scenie,albo zaraz koło sceny,nie ma opcji,żebyś przeszła niezauważona.
-Tak,wiem.Chcę tylko żeby nie wiedział o mnie najdłużej jak to możliwe.Czekaj,mam jeszcze jedno pytanie,ten koncert jest pojedynczy,czy to część trasy?
-Jak na razie to tylko jeden koncert,ale mamy w planach jechać w trasę w najbliższym czasie.Ok,to bądź przy naszym namiocie około pół godziny przed koncertem,wytłumaczę Ci co i jak.Do zobaczenia.
-Do zobaczenia i jeszcze raz dziękuję.
Teraz spotkanie z Ryanem było nieuniknione,ale tylko w formie czysto zawodowej.Valerie po chwili zrozumiała,dlaczego ją tak ciągnęło na ten koncert-chciała zobaczyć jak jej były przyjaciel radzi sobie na scenie i w ogóle chciała go po prostu zobaczyć...i Brendona też.Postanowiła,że porozmawia z Ryanem na temat ich znajomości,miała tydzień na zdecydowanie co z tym zrobić.

Po tygodniu Valerie miała już w głowie dokładny scenariusz całego dnia.Wiedziała,jakie zrobi zdjęcia,jak będzie rozmawiać z Ryanem.Ogółem mówiąc była przygotowana.Wyjechała tak,by być na miejscu pół godziny przed koncertem,jak umówiła się ze Spencerem.Po drodze zastanawiała się też,jak zareaguje Ry gdy ją zobaczy,albo czy Brendon znów będzie taki zdenerwowany.Gdy zajechała na parking zauważyła od razu namiot zespołu i Spencera czekającego przed nim.Podbiegła do niego i przywitała się z nim.Zdziwił ją fakt,że miał na sobie mocny makijaż,mocniejszy nawet niż na sesji.
-Val,cieszę się że jesteś-uśmiechnął się do niej przyjaźnie-Dobra,słuchaj,tu masz przepustkę,noś ją cały czas na szyi na smyczy,jak ochroniarze ją zobaczą,to bez problemu cię przepuszczą.Możesz wchodzić na scenę jak chcesz,tylko uważaj na kable i nie kręć się za bardzo,rozumiesz,na scenie będą jeszcze tancerze,a poza tym Brendon ma to do siebie,że lata po scenie jak szalony i może cie nie zauważyć.
-Ok,będę uważać.Naprawdę nie wiem,jak ci dziękować.
-Nie ma za co,to drobnostka.Jak chcesz możesz wejść do namiotu,Ryana nie ma.
Valerie weszła za Spencerem,obawiała się trochę reakcji Brendona,Spencer nie mówił nic czy jest w namiocie,czy go nie ma.W końcu on nie wiedział o tym.Gdy wokalista zobaczył ją jak wchodzi bardzo się zdziwił,czyli Spencer dotrzymał wszystko w sekrecie.Po ujrzeniu jego makijażu rudowłosa zmieniła zdanie o makijażu perkusisty-Brendon miał całą twarz dziwnie wymalowaną,widocznie takie już były ich stroje sceniczne.
-Ryan wyszedł,a poza tym teraz powinnaś wiedzieć,że zaraz mamy koncert i romansować z nim kiedy indziej-tak,czyli jednak wtedy to nie był tylko zły humor,on już widocznie taki był,chociaż tym razem i tak zdecydowanie przesadził.
-Słuchaj,nie przyszłam tu dla Ryana,a nawet wręcz przeciwnie.Gdyby był w tym namiocie ja trzymałabym się z dala stąd.To,że usłyszałeś od niego jakieś historyjki,nie znaczy,że wiesz jak było naprawdę.I jakbyś nie zauważył mam przepustkę fotografa-pomimo tego,że była bardzo wkurzona na Bdena,dalej ją pociągał,w końcu wiele kobiet uważa bad boy'ów za najlepszych.
Brendon wyszedł z namiotu jak poparzony,reszta zespołu popatrzyła na niego jak na wariata,zrobił niezłą scenę.
-Co go ugryzło?-spytał Jon.Czyli możliwe,że jeszcze kilka minut temu wokalista był w normalnym nastroju.
-Audrey-Jaka 'Audrey'?Valerie spojrzała pytającym wzrokiem na Spencera,a potem na Jona,po którym było widać,że krótkie wyjaśnienie perkusisty wystarczyło mu do zrozumienia całej sytuacji.
-Audrey Kitching,dziewczyna Brendona.Ostatnio dużo się kłócą,zwykle to jej wina,ale nikt z nas nie wie o co dokładniej chodzi-Jon pospieszył z wyjaśnieniem.Najczęściej mało mówił,ale też wydawał się być w porządku,chociaż jego Valerie znała najmniej.
-My będziemy za niedługo wychodzić,jak chcesz uniknąć Ryana,to możesz już iść pod scenę,albo stanąć gdzieś na scenie po boku-rudowłosa posłuchała Spencera i poszła w stronę auta,by wyciągnąć aparat.Miała już iść w stronę sceny,gdy ujrzała kilka kroków od siebie Ryana w objęciach tajemniczej blondynki.Własnie zbliżali się do pocałunku,gdy nagle gitarzysta ujrzał Valerie i odepchnął ja od siebie.
-Keltie,muszę iść,zaraz reszta będzie mnie szukać-wytłumaczył się i pobiegł w stronę Valerie zmierzającej do namiotu.Poczuła się zdradzana,w końcu tydzień temu on wyznał jej miłość.Możliwe,że niedawno uświadomiła sobie,że też czuje coś do niego,ale było już za późno.

3 komentarze:

  1. (bardzo miła niespodzianka z tym rozdziałem, świetnie, że tak często piszesz!)
    ależ ona jest niezdecydowana!;pp no cóż, ciekawe na kogo ostatecznie się zdecyduje:) ale trochę to niefajne ze strony Ryan'a, że z jakąś laską już zaczyna kręcić. a może to nie tak?zobaczymy co tam wymyślisz w następnym poście:D

    OdpowiedzUsuń
  2. "Co go ugryzło? Audrey" Zdecydowanie Audrey jest typem 'gryzonia'. hahaha:D
    A co do Ryana i Keltie... No nie wiem... Nieładnie, no ale Ry potrzebuje, żeby go ktoś kochał, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Uaa... coraz więcej się dzieje. Czemu on to zrobił?! Sądzę, że Valerie się do niego by przekonała gdyby tego nie zrobił! ;D

    OdpowiedzUsuń