czwartek, 18 sierpnia 2011

No talk,no walk,just the two of us

-Powiem ci od początku jak to było,bo widzę,że od szefowej niczego się nie dowiesz.-mówił Pete,uśmiech nie znikał z jego twarzy-Wczoraj spotkaliśmy się z chłopakami po raz pierwszy od sesji.Opowiedziałem im jak było i pokazałem kilka zdjęć.Nie wiem o co chodziło Bdenowi,ale jakoś nagle spoważniał i zachowywał się jakby go to nie obchodziło,a Ryan znowu był ciekawy szczegółów jak nigdy i namawiał chłopaków,żeby też iść z tobą na sesję.-"Żebym jeszcze wiedziała,który to Ryan"-Mieliśmy ubaw z Brendona,śmialiśmy się z niego,że ktoś tu chyba nie jest fotogeniczny,że tak wypiera się sesji,ale żartowaliśmy też z Ryana i tego jego wręcz podniecenia.
Valerie wolała nie pytać który to Ryan,żeby nie wyjść na całkiem nie zapoznaną w temacie,wystarczy,że pytała już o Brendona.
-Aż się boję,jak będzie na sesji,szczerze wątpię,że będzie tak miło jak z wami.-Pete i Patrick uśmiechnęli się serdecznie do niej.-Ale cóż,nie będę się wycofywać,'jest ryzyko,jest zabawa'-na jej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech,to co mówiła nie do końca zgadzało się z jej myślami.Miała ochotę wymyślić jakąś wymówkę i wymigać się od sesji.
-Dobra,to my już będziemy szli,masz tu pokarm i inne potrzebne rzeczy dla Jareda.-Patrick podał jej reklamówkę-Do zobaczenia i powodzenia na sesji,zadzwoń koniecznie jutro,bo dzisiaj już domyślam się,że nie dasz rady-uścisnęli się na pożegnanie i wyszli.
Była już godzina 13,więc najwyższa pora na szykowanie się do sesji.Valerie zjadła obiad,który przygotował jej Josh,zanim wyszedł do pracy.Wiedział doskonale,że Val jest beztalenciem,jeśli chodzi o gotowanie,a on gotował znakomicie.Spakowała swój sprzęt,wyniosła go do auta i gdy usiadła za kierownicą zdała sobie sprawę,że ma jeszcze dużo czasu.Siedziała pół godziny wpatrując się w kluczyki,które trzymała w rękach i wymyślała różne scenariusze.Nie wiadomo czemu bardzo przejmowała się tym zespołem.Przed sesją z FOB ważniejsze było dla niej,by wyszły dobre zdjęcia.Może jednak nie powinna pozwolić na to,by zaprzyjaźnić się z chłopakami?Może nie zrobi kariery fotografa tylko dlatego,że martwi się o relacje ze współpracownikami?W oczach stanęły jej łzy na myśl o tym,że to,co do tej pory osiągnęła miałoby iść na marne,kochała robić zdjęcia i chciała robić to zawodowo.Natychmiast wzięła się w garść,nie mogła doprowadzić,by jej makijaż rozmazał się od łez-w końcu pierwsze wrażenie często liczy się najbardziej.Odpaliła silnik i pojechała do studia.
Gdy dojechała na miejsce,Jess już tam była.
-Hej,Val.Oglądałam zdjęcia chłopaków,niezłe ciacha z nich!-Valerie skrzywiła się,jak tylko pomyślała o tym,że znów będzie musiała oglądać,jak jej koleżanka z pracy nieudolnie flirtuje z chłopakami,którzy wyraźnie dają jej do zrozumienia by się odczepiła.Lubiła Jessicę,była dobrą osobą,lecz jej ambitne podrywanie było niezbyt pozytywną cechą.Rudowłosa postanowiła zmienić temat.
-Jaką wymyśliłaś stylizację?Chcę się przygotować,jakie mam robić zdjęcia.
-Patrząc na ich styl emo,myślałam o mocnym makijażu oczu i nietypowych strojach,mam nadzieję,że to im podpasuje.
Nagle było słychać kroki.Puls Valerie wyraźnie się zwiększył,a jej oczy były wielkości spodków.Jej skóra pobledła.Zaraz miał tu wejść najprzystojniejszy mężczyzna jakiego kiedykolwiek widziała.
Weszli dwójkami,Brendon i 'kobieciarz' byli na przodzie.Val natychmiast odbiegła na bok,udając,że musi coś zrobić z aparatem.Jessica przywitała się z nimi i zapoznała ich ze swoimi wizjami.Minęło dobre pół godziny zanim byli gotowi do sesji.
-Przepraszam,ty jesteś fotografką,tak?-Valerie wystraszonym wzrokiem spojrzała na osobę mówiącą do niej.Był to ten 'emo kobieciarz',na żywo wyglądał całkiem inaczej,niż na zdjęciach,sprawiał wrażenie bardziej miłego.Jego głos był przyjazny i melodyjny.
-T...t...tak...sądzę-wyjąkała,ale nagle otrząsnęła się i przypomniała sobie,że jest w pracy-To znaczy tak,Valerie Thornton.-podała mu rękę na przywitanie.
-Ryan Ross,bardzo mi miło-również podał rękę i uśmiechnął się przyjaźnie."A więc to jest ten napalony na sesję!"-Chodźmy do reszty i omówmy nasze pomysły-Co znaczy 'nasze'?Więc oni też mieli plany?To dobrze,trochę pracy z głowy
-Ooo,nasza fotografka idzie.Cześć,jestem Spencer Smith i gram w tym zespole na perkusji-powiedział 'otyły buntownik' podając rękę.Nie dość,że nie pasował do zespołu wyglądem,to wyraźnie też był najmilszy,nic nie mogło się równać z jego ciepłym wyrazem twarzy.
-Witaj,Valerie Thornton.
-Jon Walker,miło mi,gram tu na basie-powiedział ten,któremu nie pasował styl emo
-Właśnie,widzę,że mówimy też o swoich funkcjach,wiec ja gram na gitarze i trochę śpiewam-rzekł Ryan dalej mając swój przyjazny uśmiech na twarzy.
Valerie wiedziała już,jak nazywa się Brendon i kim tutaj jest,więc nie czuła potrzeby poznawania się z nim,ale chłopaki spojrzeli na niego znacząco,a Ryan stojący najbliżej niego szturchnął go.
-Brendon Urie,śpiewam-powiedział to,jakby miał robić coś,czego nienawidzi i podał rękę ze spuszczoną głową w dół.
-Tak...może przejdźmy już do zdjęć-wyglądało na to,że Ryan jest 'samcem Alfa' w zespole.
Zdjęcia z początku szły dosyć dobrze,chociaż było widać,że Ryan i Brendon nie są w najlepszym humorze.
-Możemy zrobić małą przerwę?-zasugerował gitarzysta.
-Jasne-powiedziała Valerie i poszła w kierunku dwóch obrażonych,by doradzić im,żeby się uśmiechali,ale oni chyba mieli zamiar zamienić ze sobą kilka słów w cztery oczy.Poszła za nimi,pomimo tego,że wiedziała,że nie powinna tego robić.Ukryła się za ścianą i podsłuchiwała ich.
-Co ci jest?Wiesz dobrze,że nie powinieneś być taki zawieszony na sesjach,więc korzystaj z tego swojego cholernego ADHD!-"To był żart,czy on na serio jest chory?"-Dostałeś cudownego uzdrowienia?Fajnie,tylko trochę w złym momencie.-Ryan był wyraźnie zły na swojego przyjaciela.
-Odczep się,ty nigdy nie masz złego humoru?
-Tu nie o to chodzi,jak mamy osiągnąć sukces,to nie licz,że nie będziemy mieć sesji,a na nich trzeba wypadać dobrze,bo pierwsze wrażenie często najbardziej się liczy,a od tego właśnie są zdjęcia-co za zbieg okoliczności,zabrzmiało to jakby ją cytował,w końcu te same słowa miała na myśli jakieś dwie godziny temu.
-Dobra,daj już spokój.-Brendon poszedł w stronę ściany,za którą była Valerie.Słysząc jego kroki natychmiast oddaliła się do miejsca,w którym robili zdjęcia.Gdy chłopaki byli niedaleko,podeszła do nich,raz kozie śmierć,najwyżej się na nią wydrą.
-Yyy...słuchajcie...mam małą prośbę,moglibyście trochę się uśmiechać?Wiecie,zdjęcia by były lepsze.-Ryan złapał ją za nadgarstek i zaciągnął tam,gdzie chwilę temu rozmawiali z Brendonem.
-V...mogę ci tak mówić?-gdy zobaczył,że skinęła głową,kontynuował-Przepraszam za Bdena,nie mam pojęcia o co mu chodzi,zawsze jest taki żywy i roztrzepany...momentami aż za bardzo,a teraz nie wiem co mu jest.-Valerie chciała mu odpowiedzieć,ale nie pozwolił jej na to-Nie,nie mów,że nic się nie stało,albo że to nie moja wina,widzę,jaka jesteś zestresowana.-W jego oczach otoczonych sporą ilością makijażu było widać troskę.-Mogę gdzieś cię wyciągnąć po sesji?
-Ok,nie ma sprawy.-Uśmiechnęła się do niego.Miała nadzieje,że uda jej się z nim chociaż zakolegować,nie chciała pozostać z zespołem we wrogich relacjach.
-Super-Troskę na jego twarzy zastąpiło podekscytowanie-Wróćmy do reszty,trzeba zrobić jeszcze kilka zdjęć.
Sesja trwała dalej,Ryan miał już zdecydowanie lepszy humor,a Brendonem Valerie postanowiła się nie przejmować.

1 komentarz: