poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Rock'n'roll,baby

Lipiec 2006. Niespełna 19-letnia fotografka Valerie Thornton wychodzi ze studia w Los Angeles po skończonej sesji z zespołem Fall Out Boy. Valerie jest niską, rudowłosą dziewczyną o delikatnej i zarazem ładnej twarzy. Mieszka w domu na przedmieściach LA. Dom dostała od rodziców na 16 urodziny razem z kontraktem do agencji fotografów. Z tego też powodu wyprowadziła się z rodzinnego Nowego Jorku. Kupno domu nie było problemem dla jej rodziny, ojciec Valerie posiada bogatą firmę. Jej mama nie pracuje, gdyż nie ma takiej potrzeby, natomiast zajmuje się ich olbrzymim domem. Valerie nie ma rodzeństwa. Jest trochę rozpieszczoną jedynaczką, ale kariera fotografa nie jest jej kolejną zachcianką. Nie wykorzystuje bogactwa swojej rodziny, kontrakt dostała tylko i wyłącznie za swój talent. Lipcowa sesja z Fall Out Boy była jej pierwszą sesją ze znanym zespołem. Znanym dla ludzi słuchających tej muzyki. Valerie słuchała metalu. Bardzo lubiła Metallicę i Marylina Mansona. Dzień przed sesją przesłuchała sławniejsze piosenki zespołu, by nie pozostać im obojętna. Okazało się,że był to dobry plan, muzyka spodobała jej się. Podczas sesji udało jej się także 'zaprzyjaźnić' z wokalistą i basistą, Petem i Patrickiem. Trudno było nazwać to przyjaźnią, znali się kilka godzin. Valerie wychodząc głównymi drzwiami ze studia wciąż się uśmiechała na myśl o zabawnych tekstach chłopaków. Zdecydowanie poprawiły jej humor po rozstaniu z jej chłopakiem, Seanem, 2 tygodnie temu. Całkowicie się po tym załamała. Kochała go, lecz najwyraźniej mu się znudziła. Zbliżając się do swojego auta położyła sprzęt fotograficzny, który niosła w rękach na chodnik, otworzyła auto i położyła wszystko na tylne siedzenie. Wzięła do rąk jedynie swoją lustrzankę i na siedzeniu kierowcy zaczęła oglądać zdjęcia. Najpierw obejrzała zabawne zdjęcia z zespołem zrobione przez jej koleżankę, Jessicę, która była stylistką i makijażystką na sesji. Jess była otyłą, niezbyt ładną dziewczyną mająca nawyk podrywania członków zespołu, którzy oczywiście nie odwzajemniali jej zainteresowania. Następnie były już zdjęcia z właściwej sesji, wyszły całkiem nieźle. Po obejrzeniu zdjęć Valerie włożyła do radia w aucie płytę FOB, którą podarował jej Pete. Gdy zamykała pudełko zauważyła małą kartkę włożoną przed książeczkę w płycie. Były tam napisane numery telefonu Pete'a i Patricka. "Zadzwoń do nas czasem,czekamy." Valerie czytając jej treść mimowolnie się uśmiechnęła. W głośnikach radia rozbrzmiewało właśnie "Dance,dance", gdy zadzwonił telefon. Od razu wiadomo było,że był to Josh, lokator i zarazem przyjaciel z dzieciństwa Valerie. Była już północ,więc zaczął się martwić.
-Gdzie jesteś?-spytał swoim delikatnym jak na 20-letniego faceta głosem
-Właśnie siedzę w aucie i zaraz wyjeżdżam,nie musisz się o mnie bać.-odpowiedziała Valerie
-I jak było?
-Opowiem Ci wszystko jak wrócę.
Za dużo było opowiadania jak na rozmowę telefoniczną. Valerie rozłączyła się i odpaliła silnik. Przejechała znaną jej drogę do domu i zaparkowała na podwórku. Wyciągnęła wszystko z tylnego siedzenia i weszła do domu. Josh właśnie siedział na fotelu i oglądał mecz. Uśmiechnął się i przywitał, a w zamian dostał przelotny pocałunek w policzek od Valerie,która była w drodze do swojego pokoju. Gdy już tam była włączyła szybko komputer i wydrukowała na papierze do zdjęć dwa zdjęcia-jedno,najlepsze zdjęcie zespołu z sesji i jedno zdjęcie jej z zespołem po sesji-by powiesić je na wielkiej tablicy korkowej na ścianie. Następnie pośpiesznie zeszła na dół do Josha,by opowiedzieć mu wrażenia z sesji,a było o czym mówić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz