wtorek, 16 sierpnia 2011

Here comes another papercut

Rudowłosa wreszcie się obudziła. Ziewnęła i spojrzała na zegarek. CO?! CZTERNASTA?! W sumie to nic dziwnego przy jej wczorajszym trybie życia. Bycie na nogach od 4 nad ranem do tej samej godziny następnego dnia nie jest zbyt zdrowe.Siedząc na łóżku spojrzała na swoje biurko,leżała tam biała kartka od Pete'a i Patricka.Valerie postanowiła coś im napisać."Jeszcze raz dziękuję za wczorajszą sesję,było świetnie,trzeba to kiedyś powtórzyć.Pisz lub dzwoń jak będziesz miał chwilę.Val".Wpisała dwa numery jako nadawców i wysłała.Następnie podeszła do tablicy korkowej na ścianie,popatrzyła kolejno na każde zdjęcie.Miała zwyczaj dawania tam zdjęć swoich bliskich i najlepszych zdjęć z każdej sesji.Byli tam różni modele,modelki,zespoły,piosenkarze,piosenkarki,przyjaciele i rodzina.Jej wzrok zatrzymał się na zdjęciu z jej byłym,Seanem.Patrzyła na nie przez dłuższą chwilę,następnie je odpięła i cisnęła nim w kosz na śmieci.Wiedziała,że ten rozdział w jej życiu jest skończony.Gdy zeszła na dół do kuchni zobaczyła kartkę na lodówce od Josha.Brązowooki blondyn napisał,że wróci dopiero w nocy.Nie przeszkodziło to Valerie,lubiła być sama w domu podczas dopracowywania zdjęć z sesji.Zjadła więc lekkie śniadanie i wzięła swojego laptopa.Zdjęcia już były tam zgrane,nawet dwa z nich,będące już na tablicy w pokoju,były przerobione.Wzięła się więc do pracy.

Przerabianie zdjęć zajęło jej więcej czasu niż zwykle tylko dlatego,że wybuchała śmiechem na co drugim zdjęciu.Nie były wybitnie śmieszne,ale przypominały jej się wszystkie te zabawne sytuacje i rozmowy podczas sesji.Gdy wysłała zdjęcia do FOB,była już godzina 20.Postanowiła zjeść kolację,na obiad było za późno.Następnie wzięła kąpiel,potem puściła płytę Fall Out Boy i położyła się na łóżku.Nie była śpiąca,więc zapadła tylko w chwilowy,lekki sen.Obudziło ją pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziała lekko zaspanym głosem.Wiedziała,że to Josh.
-Wszystkiego najlepszego,już po północy-rzekł i dał jej ozdobne pudełko średniej wielkości.
No tak,urodziny.Przez pracę całkiem o nich zapomniała,zresztą nigdy nie obchodziła ich szczególnie i nigdy nie robiła imprezy urodzinowej,teraz jeszcze i tak nie miałaby czasu.
Otworzyła pudełko w srebrnym kolorze.W środku był komplet-kolczyki i naszyjnik z kryształkami Swarovskiego w pomarańczowym kolorze mieniącym się na inne barwy.Z łzami w oczach z zachwytu i radości uścisnęła blondyna.
-Josh,nie musiałeś.Wystarczyłyby tylko życzenia.-powiedziała zachwyconym głosem oglądając prezent.
-Wiem jak bardzo lubisz biżuterię,chciałem Ci jakoś podziękować za to 15 lat przyjaźni.-odpowiedział.
Valerie zakochała się w tym prezencie,jednak nie czuła się dobrze z tym,że jej przyjaciel pochodzący z dość ubogiej rodziny wydał dla niej tyle pieniędzy.Zachwycanie się biżuterią przerwał dzwoniący telefon.
-Sto lat od całego FOB,Val.-powiedział niski głos Pete'a.
-D...dziękuję.-odpowiedziała zszokowana Valerie.Skąd wiedział o urodzinach?Zapomniała,że podczas ich rozmów powiedziała mu i Patrickowi o praktycznie wszystkim-ulubionym kolorze,kwiecie,piosence,zespole,o przyjaciołach,rodzinie i właśnie wspomniała coś o swoich nadchodzących urodzinach.Oni nie pozostali jej dłużni co do informacji o sobie.
-Dasz radę wyciągnąć się na urodzinowy obiad popołudniu?-spytał przerywając jej zastanowienia.
-Hmm...raczej tak,o ile coś ważnego mi nie wypadnie.
-Może jakaś sesja.-powiedział śmiejąc się zagadkowo.
-Zrobiłam wam za mało zdjęć?-spytała wystraszona nie rozumiejąc aluzji.
-Coś ty,jest ich bardzo dużo,jest w czym wybierać.A z resztą za niedługo się dowiesz co jest grane.Bądź w Yellow Restaurant o 15 i spytaj kelnera o stolik zarezerwowany na moje nazwisko jakby mnie jeszcze nie było.Do zobaczenia.
-Ok,do zobaczenia.
Valerie zastanawiała się o co chodzi Pete'owi z tą sesją.Przez swoje rozmyślania zapomniała całkiem o obecności Josha.
-Ooo,jakaś randka się szykuje?-spytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Nie,tylko takie wyjście z kolegą.
-Jasne,ok,z resztą nie będę się wtrącał.-powiedział,chociaż wyraz jego twarzy mówił,że chce znać szczegóły
-Serio,to ten Pete z zespołu z którym miałam przedwczoraj sesję,mówiłam ci o nim,jest bardzo...-ponownie zadzwonił telefon.
-Witaj Valerie-rudowłosa dobrze znała ten głos,była to jej szefowa-Czy Pan Wentz mówił ci już o twojej nowej współpracy?
-Nie,nic o tym mi nie wiadomo.-było to pół kłamstwo-pół prawda,w końcu nie wiedziała o co chodzi
-Jutro o 15 masz sesję z zespołem Panic!At The Disco.Pan Urie był pod wrażeniem wyników twojej ostatniej sesji i wręcz błagał o współpracę z tobą.
"No nie,kolejny początkujący zespół."
-Nie da się tego przełożyć na później?Mam plany na jutro.
-Przykro mi,pan Urie naprawdę nalegał.
-Dobrze,przyjdę do studia o 14.30.Dobranoc.
-Dobranoc.
I po planach.Valerie szybko napisała smsa do Pete'a."Zabiję cię.Nie musisz załatwiać mi sesji,a zwłaszcza z początkującymi zespołami.Obiad nie wypali,muszę jeszcze poczytać coś o nich i przesłuchać piosenki,a sesja jest akurat na 15."
Pete najwyraźniej spodziewał się wiadomości od niej,odpisał po dwóch minutach."Wystarczyłoby 'dziękuję',naprawdę.Wybacz,Brendon jest niecierpliwy,miał załatwić sesję na 20.Trudno,wpadnę do Ciebie rano".
No i kolejny krótki sen.Valerie postanowiła nie myśleć o jutrzejszej sesji,by szybko zasnąć i się wyspać,w końcu nie wiadomo o której przyjdzie Pete.

2 komentarze:

  1. Yay, błagający Brendon? ^^ A Petera zawsze lubiłam i wydaje się tutaj miłym bohaterem:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hah,to dopiero początek,jeszcze nie był dobrze pokazany ;D A z Pete'a bym nie potrafiła zrobić złego charakteru,nie nadaje się do tego ;P

    OdpowiedzUsuń