Przez następny miesiąc nic się nie zmieniło.Valerie czasem po południu chodziła na sesje,co wieczór wychodziła z Ryanem.Po pewnym czasie wizyty w restauracji zamieniły się w długie,nocne spacery po parku,wtedy bardzo dużo rozmawiali.Następnie szli do domu,raz osobno,częściej razem,do domu dziewczyny.Ryan spał na przyszykowanym już materacu nieopodal łóżka Valerie.W jej domu był pokój gościnny,ale jeszcze zanim zasnęli znów rozmawiali.Fotografka chciała w pewien sposób wykorzystać Ryana by zbliżyć się do Brendona.Taki plan powstał,gdy zauważyła,jak często wspomina o wokaliście,była to prawdziwa przyjaźń.Postanowiła,że powie gitarzyście,by poznał ją z resztą zespołu,a wtedy może uda jej się rozszyfrować wokalistę.Dlatego też fakt,że robią się sobie coraz bliżsi zaczął ją przerażać.Czuła,że zaczyna powoli traktować Ryana jak brata,było to coś więcej,niż między nią a Pete'm i Patrickiem,bardziej przypominało to jej przyjaźń z Joshem,chociaż jego znała już dobre 15 lat,a gitarzystę tylko miesiąc.Zauważyła,że on odwzajemnia tą przyjaźń w taki sam sposób.Nie chciała dłużej tego ciągnąć,jakby tylko lepiej poznała się z Brendonem natychmiast urwałaby kontakt z Ryanem,było to tylko czyste wykorzystywanie.Postanowiła iść z nim do parku po raz ostatni,by poprosić go o lepsze poznanie z zespołem,później już wychodziłaby z kimś innym,lub,o ile byłoby to konieczne,siedziałaby wieczorami po sesji w domu.Umówili się już dzień wcześniej,tym razem dość wcześnie,Valerie nie miała tego dnia sesji.Ryan jak zwykle o umówionej godzinie był pod jej domem.Było ciepłe,lecz nie upalne,letnie popołudnie,a pomimo tego park nieopodal domu był dosyć pusty,tylko czasem przeszła pojedyncza osoba.Z początku rozmawiali na różne tematy,Val czekała na odpowiedni moment,by zacząć ten temat,o którym chciała porozmawiać.
-Zerwałem z Jac-powiedział po pewnym czasie Ryan dość pogodnym głosem,jak na ten temat.Jac Vanek była jego dziewczyną,tak jak Valerie była fotografką.
-Bardzo mi przykro-odpowiedziała,nie wiedząc jaki ton głosu dobrać.
-Szczerze ci powiem,że nie jest mi nawet przykro.To było niezbyt miłe kilka miesięcy mojego życia.Wiesz,w pewnym sensie czuję też ulgę-uśmiechnął się tajemniczo patrząc prosto w oczy rudowłosej,która natomiast patrzyła na niego pytającym wzrokiem.Jeszcze kilka dni temu opowiadał jej o swojej byłej,jakby na prawdę ją kochał,więc jego słowa były dziwne.Gdy zobaczył jej wzrok,uśmiech zmieniał się powoli w zdenerwowanie.
-Słuchaj,to że tak mówiłem wtedy o Jac,to tylko dlatego,że chciałem ukryć przed tobą moje zamiary...zerwałem z nią tylko i wyłącznie dla ciebie...kocham cię-Valerie miała oczy wielkości spodków i stała jak zamurowana.Nie była w stanie nic powiedzieć,ani tym bardziej poruszyć się.Gdy Ryan objął delikatnie jej twarz dłońmi i złożył na jej ustach lekki pocałunek stanęły jej w oczach łzy.Chwile po tym odeszła dwa kroki od chłopaka,patrzyła na niego olbrzymimi,przestraszonymi oczyma,a następnie rzuciła się biegiem w stronę domu.
Fakt,ona też go kochała,ale jak brata i robiła wszystko,by nie uświadomić sobie tego w pełni.Nie chciała go krzywdzić uświadamiając mu,że nie kocha go,chociaż i tak ta nagła ucieczka miła nie była.Darzyła uczuciem Brendona,ale nie miała zamiaru powiedzieć Ryanowi o tym,to jest jego najlepszy przyjaciel i Valerie nie miała zamiaru burzyć tej przyjaźni między nimi.Nie wyobrażała sobie dalszych spotkań z Ryanem,on pewnie nie zamknąłby tematu o ostatnim spotkaniu,a ona nie miałaby innego argumentu na to,dlaczego nie chce z nim być,niż to,że w Brendonie jest w pewnym sensie zakochana,więc jedno wyklucza drugie.Trudno było nazwać jej uczucie w stosunku do wokalisty miłością,nawet go dobrze nie znała,tak naprawdę nigdy z nim nie rozmawiała.
Była już koło domu.Wparowała przez drzwi wejściowe i ujrzała Josha siedzącego na sofie.Patrzył na nią,jakby zobaczył ducha,w końcu z rozmazanym makijażem,oczami pełnymi łez i włosami rozburzonymi od wiatru bez problemu można było ją pomylić z zombie.
-Co się stało?Co on ci zrobił?!-niemalże wykrzyknął.Czekał tylko na ten moment,gdy będzie mógł z czystym sumieniem coś zrobić Ryanowi.
-Wyjeżdżam do Nowego Jorku.Nie wiem na ile,może na zawsze.Jakby tu był,to nie wiesz gdzie jestem-powiedziała przez łzy i pobiegła na górę,by się spakować.
Ohhh... troszkę się porobiło... ona naprawdę wyjedzie? Biedny Ryan...
OdpowiedzUsuńO ja... Czemu nie chce Ryan'a, on jest fajny i ją kocha?!
OdpowiedzUsuńwow, nieźle się porobiło...trochę szkoda mi Ryan'a:( no ale skoro woli Bdena to już jej sprawa, chciaż sytuacja jest ciężka ze względu na ich przyjaźń.
OdpowiedzUsuńNo, no, jestem ciekawa jak to dalej będzie wyglądać;))