czwartek, 24 listopada 2011

You ain't woman enough to take my man.

- Tak poza tym,bardzo mi przykro z powodu Keltie - powiedziała Valerie odprowadzając Ryana do przedpokoju.
- Dziękuję,ale wiesz co?Jakoś nie jest mi nawet żal.Może po prostu tak już miało być,może ona nie była tą jedyną i to musiało się skończyć?Nie wiem,ale jestem w świetnym nastroju w porównaniu do... - miał na myśli swoje załamanie nerwowe po zerwaniu z Val,ale postanowił jednak nie mówić jej tak wprost o swoim ówczesnym stanie.Wolał żeby dalej myślała,że się tym aż tak nie przejął.Ona nie dociekała i tylko uśmiechnęła się do niego - Dobra,do zobaczenia - przytulił ją z całej siły.Bał się,że znów nie będzie się z nią widzieć przez kilka miesięcy,więc chciał maksymalnie wykorzystać te kilka godzin które spędził u niej.
- Do zobaczenia - wydusiła Valerie,nie mogła złapać oddechu z powodu silnego uścisku Ryana.Kto by pomyślał,że ta lebioda ma taką siłę?

Wreszcie nastąpiły oczekiwane przez Valerie święta.Cała w skowronkach pobiegła na samolot do Detroit,kiedyś jeździła tam nawet kilka razy rocznie,lecz teraz wiele się pozmieniało w jej życiu łącznie z tym.Na lotnisku czekała na nią jej ukochana matka chrzestna.Nie była jej rodziną,ale Valerie traktowała ją praktycznie jak drugą mamę,zwłaszcza teraz jej potrzebowała,gdy była bez rodziców.Świetnie jej było z tym,że mogła teraz porozmawiać z kimś kogo zna od urodzenia,powiedziała jej prawie o wszystkim.Opowiadała o żonie Josha,którego chrzestna Valerie dobrze znała,z resztą jak cała rodzina i przyjaciele rodziny Thorntonów.Zdała jej też relację o Ryanie i Brendonie,wreszcie mogła powiedzieć komuś wszystko co ma na sercu,co czuje do tych dwóch i jak odbiera ich zachowanie.Judy,czyli chrzestna Val miała trzydzieści siedem lat,ale była panną i miała za sobą ciekawe i skomplikowane życie uczuciowe,więc mogła prawie profesjonalnie doradzić.Było to o wiele lepsze wyjście,niż żalenie się Jaredowi,który i tak chyba nic nie rozumiał,a poza tym był zbyt zajęty kopaniem w trocinach lub obgryzaniem klatki by wysłuchiwać czyichś problemów.

- Przepraszam,że zapraszam kogoś pod twoją obecność,ale już mamy z moją znajomą taki zwyczaj,że odwiedzamy się w święta,więc będą tu dziś - zabrzmiało to tak,jakby Valerie mogła mieć pretensje z powodu czyichś odwiedzin.Ale to przecież był dom Judy i mogła zapraszać kogo chce i kiedy chce.
- Nie ma sprawy,na prawdę nie musisz mnie za to przepraszać.
- Chodzi mi o to,że nie widziałyśmy się kilka lat,a ja tu teraz zamiast spędzać ten tydzień z tobą jak najlepiej to zapraszam znajomych.
- Dobrze,na prawdę nie ma sprawy.Obiecuję,że teraz będę przyjeżdżać tu częściej.
- Super.Poza tym,Mary ma córkę w twoim wieku,więc nie będziesz musiała siedzieć z nami i się nudzić.Nawet z tego co wiem to macie kilku wspólnych znajomych w LA.
Chodziło o Ryana albo Brendona?Dziwne,zna tam sporo osób,a natychmiast pomyślała o nich.Cóż,oni mieli naprawdę wielu znajomych,więc mógł to być każdy,Valerie postanowiła dlatego nie dopytywać się o tą dziewczynę,bo uznała to za bezsensowne.Uśmiechnęła się tylko i poszła do swojego pokoju wreszcie się przebrać.Było już popołudnie,a ona dalej chodziła w piżamie.Lubiła tak robić,gdy wiedziała że nie ma nic zaplanowanego na ten dzień,niestety jednak tym razem plany się pozmieniały.

Do domu weszła lekko puszysta para,kobieta miała krótkie,ciemnobrązowe włosy i cały czas się uśmiechała.Mężczyzna miał szpakowate,krótkie,kręcone włosy i intensywnie niebieskie oczy.Ich córka weszła za nimi,była do nich bardzo podobna.Po matce odziedziczyła wieczny uśmiech,a po ojcu kolor oczu.Poza tym miała na sobie mocny makijaż i było po niej widać,że jest fanką solarium.Była chudsza od swoich rodziców,miała bardzo ładną figurę.Judy zaczęła przedstawiać wszystkim Valerie,lecz do owej dziewczyny nie musiała podchodzić,bo ona sama podbiegła i niemal rzuciła się im obydwóm na szyję.
- Jestem Sarah - powiedziała dziecięcym głosikiem cały czas się uśmiechając.
- Valerie - powiedziała zaskoczona,nie liczyła na takie miłe powitanie.
- Valerie Thornton?To ty? - Skąd ona,do diabła,wie jak się nazywam? Val nawet jej jeszcze nie znała,ale już za nią nie przepadała - Tak dużo o tobie słyszałam.
- Serio? - niezbyt wiedziała co się w tej chwili dzieje.Okazało się,że w bliżej nieokreślony sposób znalazła się w swoim pokoju i siedziała na łóżku,Sarah chodziła i rozglądała się.
- Była dziewczyna Brendona,tak? - powiedziała w pewnym momencie uśmiechając się dociekliwie.To zabolało.Zwłaszcza ten akcent na 'była'.
- T-tak,ale skąd o tym wiesz?
- Poznałam Brendona na jednym z ich wspólnych koncertów z Paramore - opowiadając przysiadła koło Valerie - Byłam jeszcze z Jeremy'm.Tak wyszło,że zakolegowaliśmy się,teraz gdy już jestem sama to piszemy ze sobą cały czas.Otworzył się przede mną,opowiadał o wszystkim co się u niego wydarzyło,nie spodziewałam się takiej reakcji po osobie którą znam parę miesięcy.O tobie też bardzo dużo mówił,wtedy jeszcze byliście razem.Opowiadał o swoim wrażeniu,że się oddalacie od siebie.Bolało go to,że spotykałaś się z jego najlepszym przyjacielem.Na prawdę cię kochał - fakt,pod koniec ich związku bardzo się oddalili.To już nie było to,co na początku,już nie jeździli na spacery późnymi wieczorami,nie całowali się w środku miasta,nie rozmawiali do rana.To było zdecydowanie coś innego.Valerie miała wielką ochotę powiedzieć Sarah,żeby nie wtykała nosa w nieswoje sprawy,lecz postanowiła poprawić się i nie popełniać tego samego błędu co przy Keltie,która okazała się w porządku w stosunku do niej.
Następne około dwie godziny Sarah opowiadała o sobie,bardzo chciała się lepiej poznać z Valerie.Ta natomiast rozmyślała cały czas o Brendonie i Ryanie.Trzeba przyznać,że ten drugi bardziej dawał po sobie znać,że ją kocha.Wystarczy spojrzeć chociaż na piosenki : She Had The World-kto inny mógłby mieć świat,jak nie młoda milionerka?Poza tym,faktycznie,mogła mieć wszystko oprócz Ryana,który nie potrafił być  w długim,poważnym związku,po prostu się do tego nie nadawał.Oczywiście trzeba jeszcze dodać,że oczywiście,że jej nie zrujnował,tylko zrobił ją bardziej interesującą.Dzięki znajomości z nim bardzo się zmieniła i to na lepsze.Stała się bardziej otwarta i miła;Northern Downpour-w tej piosence co prawda jest tylko jeden wers odnoszący się do Valerie,ale jest-"Tęskniłem za twoja skórą,gdy byłaś na wschodzie",czyli u rodziców w Nowym Jorku na święta;When The Day Met The Night-do tej piosenki można mieć pewne wątpliwości,gdyż jest ona skierowana również do Keltie.Takie jakby dwa w jednym.Obie dziewczyny poznał w środku lata,obie go w pewien sposób zmieniły.Cóż,niestety jednak nie ważne ile piosenek by napisał,jak dalej będzie prowadzić swój imprezowy styl życia,to nawet najpiękniejsza piosenka nie pomoże w zdobyciu ukochanej.

1 komentarz:

  1. Sarah?! No to nieźle sobie wybrałaś xD
    Nie wiem dlaczego, ale nadal uważam, że Ryan jest zajebisty. Mimo jego 'imprezowego stylu życia'
    Kocham 'Northern Downpour' <3

    OdpowiedzUsuń