piątek, 9 września 2011

Take your taste back.

     Ciemny las,noc.Valerie rozmawia z Joshem,nagle przechodzi koło niej Ryan z Keltie za rękę,Brendon,rodzice,Pete,Patrick i wszyscy inni ważni dla niej ludzie.Wkrótce Josh też odchodzi i idzie razem z nimi,do ciemniejszego miejsca,niż są,tam gdzie stali było jasno,jakby były latarnie(skąd do diabła w środku lasu latarnie?).Ona nie może za nimi pobiec i ich dogonić,nogi wrosły jej w ziemię.Po pewnym czasie kolejno znikają w tych ciemnościach,bez pożegnania,nawet na nią nie spojrzeli.Zostaje sama,"latarnie" powoli gasną.Mogła już chodzić,podeszła więc w stronę tych ciemności,chciała też tam wejść i dołączyć do nich,niestety o dziwo była to tylko zwykła,czarna ściana pomalowana olejną farbą nadającą jej blasku.Gdy dotknęła jej opuszkami palców ziemia pod nią zapadła się i zaczęła lecieć w dół na pewną śmierć.
     Całe szczęście to był tylko sen.Valerie obudziła się gwałtownie z szybkim oddechem.Takie sny męczyły ją ostatnio często,bała się,że straci wszystkich na których jej zależy.Brendona nie widziała od ich ostatniego spotkania,które było...hmm...5 miesięcy temu?Jakoś tak.Pete'a nie widziała od czasu gdy dał jej kartkę od Ryana,pół roku temu,a Patricka od swoich urodzin.Na pewno gdyby zadzwoniła i zaproponowała spotkanie zgodziliby się,ale trochę głupio jej było dzwonić teraz,jak się pół roku nie widzieli.Za Ryanem też trochę tęskniła,ale za tym fajnym Ryanem,co zabierał ją na długie spacery,by porozmawiać,nocował u niej w domu,albo zapraszał ją na kilka dni do siebie,a nie za tym draniem,który ma dwie,albo nawet może więcej dziewczyn naraz.Rodzice mieszkali na drugim końcu kraju,więc można powiedzieć,że ich też prawie straciła,rzadko dzwonili,nie mieli z reguły czasu,ojciec miał jakieś służbowe wyjazdy i jechali razem z matką.Jedyną osoba,której nie straciła był Josh.Tylko jego miała,tylko z nim mogła porozmawiać kiedy tylko ma na to ochotę,ale przecież nie chciała zostać starą panną,a Josh na męża dla niej się nie nadaje.Sama się sobie zdziwiła,że coś takiego przyszło jej do głowy,ona i Josh-małżeństwo?Nieeee,nigdy w życiu!Za długo się znali,za dużo o sobie wiedzieli,zły pomysł.
- Nie śpisz już? - Josh wszedł po cichu do jej pokoju przerywając jej przemyślenia.Gdy zobaczył,że siedzi zamyślona na łóżku dołączył do niej-Słuchaj,głupio mi tak,że ja mam Ash,jesteśmy razem,ona ma się za niedługo tutaj wprowadzić,a ty siedzisz sama i się temu przyglądasz bo ten frajer cię zostawił.
- Nie ma sprawy,na serio - trochę skłamała,bolało ją oglądanie ich szczęścia,ale co,miała powiedzieć "Zabierz swoją dziewczynę i wynoś się!"?
- Dobrze widzę,nie kłam.Val,nie widziałaś się z nikim oprócz nas miesiąc,wychodzisz z domu tylko po to,by wyrzucić śmieci,to nie może tak zostać,martwię się o ciebie.
- Do czego zmierzasz? - patrzyła na niego pytającym wzrokiem.To by było nie w jego stylu,przyjść do niej by powiedzieć jak bardzo mu przykro i po prostu wyjść.
- Mój kolega szuka dziewczyny - Valerie popatrzyła na niego jak na wariata,liczył,że umówi się z pierwszym lepszym,by tylko nie być sama? - Może byś się z nim spotkała,mogę was umówić.
- Nie ma mowy!Nie będę się umawiać z kimś kogo nie znam.Uważasz,że sama nie potrafię sobie kogoś znaleźć?A teraz jestem sama tylko dlatego,że nie mam ochoty z kimś być,Ryan mnie oszukał i nie chcę być oszukana znowu.
- A co z tym,z którym kilka miesięcy temu gdzieś pojechałaś,a później na oczach Ryana się z nim pocałowałaś?Widziałem wszystko z okna - Brendon."Może po prostu hmm,przyjaźni się z Ryanem,codziennie się z nim spotyka i może się zachowywać podobnie w związku?Tak,najlepiej wrócić Ry,świetny pomysł,eureka!Czemu ja od razu na to nie wpadłam?!".Jednak może nie byłoby tak jak Valerie myśli,w końcu był oddany Audrey,naprawdę ją kochał,było widać to już po ich krótkiej rozmowie przed koncertem.Gdyby mógł,to by się wtedy samookaleczał za to,że kocha też kogoś innego oprócz niej,nie odważyłby się nigdy jej zdradzić.
- Ej,to on mnie pocałował!Czemu ja mam ponosić za niego odpowiedzialność?
- Ja nie pytam kto kogo pocałował,tylko co z nim.
- Nic,to był tylko jeden raz,więcej się już najwyraźniej nie powtórzy.To był przecież Brendon,ten przystojny wokalista z którym miałam sesję w lipcu.
- To on?!Wow,masz szczęście,ma grono szalejących za nim fanek,a chciał się umówić akurat z tobą i zignorował inne.
- Wiem - zarumieniła się delikatnie,gdy to usłyszała.Josh myślał,że się tylko umówili,a to było więcej niż zwykłe spotkanie.Może Bden ją dalej kocha?
     Dzwonek do drzwi.Valerie zerwała się z łóżka i pobiegła otworzyć.Nie wiadomo dlaczego,ale miała jakieś dziwne przeczucie,że to Brendon.
- Cześć,jest Josh? - Nie,to nie był Bden.To był jakiś wysoki brunet o ciemnej karnacji.Nie da się tego ukryć,był nieziemsko przystojny,ale Valerie nie przyspieszyło serce jak na widok Brendona - Jestem Calvin,a ty musisz być Valerie.
- T...tak,jestem Valerie - "Skąd on zna moje imię?" - Już idę po niego - pobiegła na górę po Josha,chciała z nim porozmawiać na temat tego całego Calvina.
- Josh,czy ten Calv to twój samotny kolega?
- Tak,to właśnie on.Wybacz,nie mogłem się powstrzymać,musiałem go zaprosić,musicie się koniecznie poznać.
- Ale ja nie chcę! - była na niego wściekła.A miała plan umówić się dziś z Brendonem.
- Valerie,chociaż spróbuj,obydwaj jesteście samotni...
- Nie jestem samotna,jestem singielką! - chciała podkreślić tym,że nie ma nikogo z wyboru i jest jej z tym dobrze,ale Josh najwyraźniej tego nie zrozumiał.
- Nie widzę w tym żadnej różnicy.No,poznajcie się chociaż lepiej,nie szkodzi spróbować.
- Naprawdę nie musisz mi szukać chłopaka,jak będę chciała,to sama go sobie znajdę!Uwierz mi,że nie mam z tym najmniejszego problemu,więc ty idź pogadać sobie z Calvinem,a ja posiedzę u mnie w pokoju.
     Poszła szybkim krokiem do siebie i położyła się gwałtownie na łóżku.Czy on faktycznie uważał ją za kogoś,kto ma problem ze znalezieniem sobie kogoś?Valerie nie miała zawyżonej samooceny,ani nić w tym stylu,ale była świadoma tego,że nie jest brzydka,bardzo często zachwycano się jej urodą.Fakt,to charakter jest najważniejszy,ale ładne osoby zawsze mają łatwiej,czyż nie?Pierwsze wrażenie co do wyglądu jest najważniejsze,to wygląd zachęca do lepszego poznania danej osoby.Ale z drugiej strony,może powinna poznać kogoś nowego,kogoś z innego środowiska,kto nie jest sławny?O niesławnych ludzi zawsze łatwiej,wątpliwe,że Calvin ma rzeszę fanek które go wielbią i dałyby wszystko za spotkanie z nim.To zainteresowanie osobą Ryana było też powodem ich rozstania,on był taki,że jak dziewczyny go uwielbiały,to chciałby mieć wszystkie,nie traktował ich jak osoby,tylko jak rzeczy.Zebrała się więc na odwagę i zeszła na dół poznać chłopaka całkiem innego niż ci,z którymi ostatnio się trzymała.

2 komentarze:

  1. Może być fajny ten cały Calvin... Już nie mogę się doczekać, co będzie dalej ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Caaaaaaaalvin... Calvin to Calvin, ja bym się brała za Bdena :D

    OdpowiedzUsuń